wtorek, 23 września 2014

DARK FUTURE - POCZĄTEK.

Jeden z wariantów pojazdu z zestawu DARK FUTURE GW.

     Tak w ramach bardziej ciekawostki, niż merytorycznego wpisu, chciałem przedstawić model, który nabyłem w swoim czasie w antycznym zestawie Games Workshop, Dark Future. Fajny box pojazdów z czasów postapokaliptycznych, zawiera zestaw trzech typów modeli: samochody z dwoma wariantami karoserii i motocyklistów na jednośladach (jak dla mnie bez klimatu i tacy żołnierzykowi). W zakresie moich skromnych możliwości, spróbuje ów pojazd upstrzyć i oszpecić czym się da, żeby klimatycznie nawiązywał do świata zdominowanego przez małe grupy nomadów mutantów rodem z Fallouta.

Podwozie modelu.

Model w rozkładzie.
Wariant urokliwego zdobienia, brakuje kratki zamiast szybek i drobnych dodatków z HIPS.

sobota, 13 września 2014

ORKS MEK GUN GROT, 28 mm.

ORKS MEK GUN GROT.
     Kolejny kozacki grot z zestawu ORKS MEK GUN, malowanie jak na zdjęciach. Inspiracja kolorków i podstawki ze stylistyki ORKS FLASH GIT (zdjęcia zamieszczone w VISIONS nr 6). 


ORKS MEK GUN GROT.

ORKS MEK GUN GROT.

ORKS MEK GUN GROT.

ORKS MEK GUN GROT.

ORKS MEK GUN GROT.

Podstawka

Podstawka

Podstawka

Podstawka. Plastikardowa deseczka.

Podstawka saute.

Podstawka saute z deseczką.

niedziela, 7 września 2014

Tocząc się w karuzeli karnawałowego szaleństwa ...

   
https://lh6.googleusercontent.com/-hIFASfXU_lg/VA3fAQH7i8I/AAAAAAAAArk/HEKY_MdwK0E/h120/fkb.jpg

     Tocząc się w karuzeli karnawałowego szaleństwa (co przy jesieni jest cudownym wydarzeniem, trochę jak niespodzianka urodzinowa w nie-urodziny, która zawsze zaskakuje), napomknę o moim początku, który jest tak prozaiczny jak i nie typowy.


     Moje figurkowo – malarskie zainteresowania mają kruche korzenie i zrodziły się bardzo późno, traktując jako punkt odniesienia przedział wiekowy (czwarta dekada). Inklinacje modelarskie miałem zawsze od maleńkości, były one systematycznie i czule podsycane przez mojego rodziciela, który na bazie poszukiwań i chęci rozwijania talentów, próbował mi wynaleźć niszę, która w przyszłości da mi satysfakcje i chleb powszedni. Na nieszczęście moje modelarskie zainteresowania chodziły w parze z zamiłowaniem do batalistyki pirotechnicznej i niemalże błyskawicznie co zrodziło się z kartonu Małego Modelarza, ulegało rychłej dewastacji i wypaleniu. Wszystko to jednak było kruche, ulotne i nie stanowiło realnej bazy do zainteresowań, które są teraz również moim udziałem. 

   Ważnym modelarskim wydarzeniem mojego życia, było takie trochę wtórne podziwiactwo prac człowieka, który do tej pory tworzy modele klasy wykraczającej poza zakres mojej percepcji, które nigdy nie przestawały mnie zaskakiwać, wściekłym naśladownictwem natury, nawet kiedy ta natura była fantastyczno – naukową projekcją. Facet w czasach bardzo ograniczonego dostępu do literatury „fachowej”, materiału filmowego i fotografii, ze „stop-klatki” na strasznie przejechanej kopii video Gwiezdnych Wojen, stworzył genialny plan „Sokoła Milenium” a następnie wykonał go z papieru z tak fenomenalną dbałością o szczegół, że na długo zapadłem w modelarską depresję świadom swojego miejsca na nizinach ziemskiego padołu.


     Krocząc wydeptanym traktem ścieżek Rynku Bałuckiego w Łodzi, parę lat temu nabyłem za jakieś psie pieniądze, metalowe modele starych Yesteryear-ów (autek firmy Matchbox), które sentymentalnie dotknęły mnie wspomnieniem lat dawnych i się zaczęło. Postanowiłem część tych modeli odrestaurować, korzystając z internetu odkryłem niezliczoną ilość materiałów wspierających początkujących modelarzy w ich zapale i … wpadłem do nory królika. Blogowe turty, filmy instruktażowe (stanowiące dla mnie wieczną inspiracje SPIM-y na Youtube), prezentacje gotowych modeli, wciągnęły mnie tak daleko, że nie pamiętam nawet kiedy stałem się posiadaczem perwersyjnej ilości farb, pędzli i innych materiałów modelarskich, których potencjał nadal wykorzystuje w zakresie promili możliwości jakie mogą dać. Nie jestem wstanie sobie również przypomnieć dlaczego to właśnie modele GW stały się punktem wyjścia mojego malarskiego zainteresowania, przy którym nieszczęśliwie trwam bez umocowania w narracji flufowej, czy potrzebie zaznajomienia się z zasadami gry, której te figurki stanowią komplementarną całość.

     Ostatnia cegiełką budującą ciąg moich malarskich zainteresowań jesteście Wy, środowisko ludzi różnego wieku, profesji i proweniencji, którzy swoją pasją potrafią tak skutecznie zarazić i się nią podzielić. Cudowne są komentarze oceniające wystawioną pracę, które określają kierunek i motywują do lepszej i staranniejszej pracy.
     A to taki trochę pomnik, z pierwszych komentarzy jakie otrzymałem, które jako oznaka zainteresowania i trochę środowiskowej solidarności, pociągnęły ten mały wózeczek z węglem szynami dalej do przodu:

     ARBAL, 9 sierpnia 2012 
„W kwestii malowania to nauka jest ciągła … zawsze jest coś nowego do przetestowania itd”.

     Zigmunth, 15 sierpnia 2012 
„Rewelacyjna robota. Człowiek uczy się całe życie”.

     Red_gobbo, 5 sierpnia 2012 
„W tym modelu przydało by się kilka washy. Spodnie potraktowałbym czymś brązowym, delikatnie też można by potraktować skórę”.

     Mateo, 12 czerwca 2012
„Power sword wyszedł fajnie, jednak osobiście użyłbym innych kolorów - przynajmniej jeśli mamy się trzymać klimatu WH40K, gdzie energetyczne bronie Imperium świecą się raczej na niebiesko ;)”.

     Inkub, 12 lipiec 2012
„Kup najtanszy pistolet na klej, tzw. hot-glue i problem odpadajacych figurek zniknie:) Ja mocuje wszystkie figurki albo na szerokich listewkach, takich szpatulkach jednorazowych do badania gardla (to w przypadku malowania kilku jednoczesnie figurek 15 mm), albo na korkach (ta sama skala, wieksze figurki), albo na korkach winiarskich, kupionych w jakims sklepie agd. Klej trzyma bardzo mocno, po jakims czasie doszedlem jednak do takiej wprawy, ze odczepiajac podstawke figurki od podstawki do malowania zrywam ja czysto i bezbolesnie:)”.